Drukuj

OPINIE O NAS

Zdobycie Araratu z Ararattrek.pl to niesamowita przygoda i najlepsze doświadczenie w życiu. Ararattrek.pl to profesjonaliści, których wszystkim serdecznie polecam :) Dziękuję :)
Irmina, 2014

---

Ta wyprawa na Ararat była cudowna, jesteśmy ogromnie zadowoleni. To było coś czego się nie zapomni do śmierci. Te wszystkie osoby, które nas wspomagały. Nie spodziewałem się tego, naprawdę. Miała być kolejną wyprawą, a stała się wyjątkową. Dziękujemy z całego serca.
Janusz, 2014

---

Гиды у нас были отличные (малый - Нури, большой- Муса). Организация на высшем уровне, все безукоризненно и профессионально, и в тоже время очень тепло и дружественно, чувствуем себя как дома!!! Муса отличный гид и необыкновенный человек. 
Irina i Igor (Rosja), 2014

--- 

O naszym Yakubie: The best guide and group leader on Ararat mountain! 
Mihai (Rumunia), 2014

--- 

Jeszcze raz dzięki za wspaniałą organizację i wspaniale wakacje ;) Ararat był super, ale ja będę pamiętać też Mały Ararat, bo zdecydowanie bardziej dał mi w kość ;) 
Lidia, 2014

---

Awesome people, both the group and the guides. Excellently organized and executed. :-)
Mariken (Norwegia), 2014

---

Chciałabym w swoim imieniu i pozostałych uczestników naszej grupy serdecznie pani podziękować za tak wspaniałe zorganizowanie nam wyprawy. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Byliśmy już na wielu wyprawach, ale tę będziemy wspominać najlepiej. Super dogadywaliśmy się z przewodnikiem (Yakup), który naprawdę o nas dbał. Firma naprawdę jest godna polecenia i to będziemy wszystkim mówić. Jeszcze raz bardzo dziękuję. :)
Małgosia, 2014

---

Wspaniała wyprawa, super ludzie - współtowarzysze: Asia, Maja, Ula, Jacek, Andrzej, Marek, Krasi, właściciele: Asia i Musa oraz oczywiście Nuri- troskliwy i opiekuńczy przewodnik, dla którego nic nie stanowi problemu i mogę się założyć o milion dolarów, że autem dałby radę wjechać nawet na sam szczyt Araratu :) Niesamowita atmosfera, gościnność, dobra kuchnia i herbata, która na wysokości smakowała wybornie, to tylko niektóre czynniki, które sprawiły, że wyprawa ta była niezapomniana. Nie mogę nie wspomnieć o serach i jogurtach, za których smakiem już tęsknię. Emocje, wrażenia, wspomnienia, które towarzyszyły tej wyprawie - tego nie można kupić nawet za wspomniany już milion dolarów ;) - one są bezcenne... . Oby tak dalej :)
Justyna, 2014

---

Opinie w naszym promocyjnym filmiku z wyprawy w czerwcu 2014:

   

---

Właśnie wróciłam z wyprawy....było wspaniale. Musa to najlepszy i bardzo odpowiedzialny przewodnik...przemiły i dbający o grupę człowiek :-) Wszyscy stwierdzili, że z nim na każdą górę :-) 
Edyta, 2014

---

Super wyprawa! Bardzo profesjonalna organizacja + fantastyczna atmosfera podczas całego pobytu - i najważniejsze - wszyscy weszli i zeszli :) Gorąco polecam!
Michał, 2013

---

(...) Chciałbym na zakończenie podziękować Asi Saltik, Musie, Kubiemu i pozostałym członkom teamu „ARARATTREK” za doskonale zorganizowaną imprezę i podkreślić, że dzięki mądrości przewodnika górskiego, cały nasz zespół uczestników stanął na szczycie. Szczególne słowa podziękowania kieruję do Asi, która od momentu poznania do samego odlotu bardzo mi pomogła. Asiu dzięki tobie byłem na szczycie. (Relację z wyprawy, spisaną przez naszego najstarszego zdobywcę Araratu, poprzedzającą to podziękowanie przeczytacie TUTAJ)
Henryk, 2013

---

Dziękuję w imieniu wszystkich za super wyprawę i pomoc tam we wszystkim; wspaniali ludzie, jednak najbardziej urzekł mnie kucharz (wujek Mehmet) :)
Marta, 2013

---

Jeżeli Arrarat - to tylko z Ararattrekiem. Można doświadczyć nie tylko górskiej przygody, ale też niezwykłej kurdyjskiej gościnności. Polecam bardzo!
Teresa, 2012

---

4 września 2012 - początek naszej wyprawy i realizacji projektu Arka Kobiet. Jedenaście kobiet (dziewięć ze Stowarzyszenia Kilimandżaro i dwie z FCPK) postanowiło zdobyć Ararat! Od początku nie miałyśmy wątpliwości, że rodzinna firma Ararattrek.pl jest najlepszym naszym wyborem. Kilka spotkań roboczych w Warszawie z Asią Saltik i wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. W Turcji na lotnisku w Van czekał na nas mąż Asi - Musa. Organizacja wyprawy i kilkudniowego pobytu we wschodniej Turcji była doskonała. Czułyśmy się bezpieczne i otoczone troskliwą opieką. A trzeba przyznać, że nasza grupa była dla nich sporym wyzwaniem - 11 szalonych kobiet w wieku od 25-67, jedne bardziej doświadczone (Ania Czerwińska), dla innych to była pierwsza wyprawa w wyższe góry. Ararat jeszcze nigdy nie przeżył takiego babskiego oblężenia!!! Na szczyt góry zaniosły nas nasze doskonałe humory, determinacja oraz mądrość i doświadczenie naszych przewodników. Kubi i Ali - wielkie dzięki !!! P.S Planujemy nastepną wyprawę z Ararattrek.pl tym razem na Demawend. 
Ewa Zielecka - Kuczera; www.stowarzyszenie-kilimandzaro.pl2012

---

Upłynęło już pięć miesięcy od dnia, kiedy zdobyłyśmy szczyt Araratu. Ta fantastyczna przygoda to temat regularnie powracający w naszych rozmowach przy najróżniejszych okazjach. Właśnie dlatego, że było to dla nas tak niezwykłe przeżycie, dodające skrzydeł i wyrywające z rutyny. Dodatkowo cudne przez to, że udało się nam wszystkim. Całej babskiej jedenastce. Grupy wychodzące przed nami i po nas , gdzie „pierwiastek żeński” był reprezentowany minimalnie lub wcale, z rzadka mogły się pochwalić podobnym sukcesem. Może dlatego, że fajnie się zgrałyśmy, że była z nami królowa gór Anka Czerwińska, że otoczyli nas opieką kurdyjscy janosikowie z ARARATTREK. (Na marginesie – małpy językowe, choć i nam niczego nie brakuje. Oprócz banalnego posługiwania się angielskim, po kilku dniach większe partie konwersacji odbywaliśmy – ku obopólnej uciesze - na przemian po POLSKU i po KURDYJSKU. Z końcowym okrzykiem ARKADASZ ! czyli przyjaźń, oczywiście w zapisie fonetycznym). Były jeszcze inne czynniki – bo w tej wyprawie wiele nam sprzyjało. Ludzie gór mówią, że wejdziemy, jeśli GÓRA NAS PRZYJMIE. Więc nas Góra potraktowała bardzo łaskawie. Odsłoniła się przed nami w najważniejszym etapie ataku szczytowego, a zagrzmiała, sypnęła śniegiem i zawyła wichrem dopiero, gdy schodziłyśmy i w dole już widziałyśmy obóz górny. Nie bez znaczenia była też od początku wyprawy opieka naszych kurdyjskich przewodników. W ataku szczytowym troje na naszą jedenastkę. Fachowi, znający górę jak własną kieszeń, zwinni jak kozice i dokładnie znający potrzeby ceprów. A do tego karawana kilkunastu małych dzielnych koników, które niosły w górę cały nasz obóz – namioty, kuchnię, bagaże, prowiant. I jeszcze słowo o prowiancie - stuprocenetowa ekologia - sery, jogurty, owoce, chleb, mięsa, miód, konfitury - wszystko lokalne, nietknięte „łapą produkcji przemysłowej”. Przygotowane przez uroczego kucharza i kuchcików, serwowane w porannym słońcu pod gołym niebem, a wieczorem w namiocie „socjalnym”, gdy już byłyśmy wysoko. Cała obsługa liczyła niewiarygodne kilkanaście osób. – Bardzo polecam ! - 
Anna Jancewicz, Fundacja Centrum Promocji Kobiet; www.promocjakobiet.pl, 2012

---

Nasz czterodniowy trekking na Ararat rozpoczął się 18 sierpnia 2012 r. Mieliśmy przyjemność dzielić ten czas z przesympatycznymi ludźmi - Basią, Jankiem i Andrzejem - pozdrawiamy serdecznie :) Organizację naszego górskiego wypadu zawdzięczamy Asi i Musie Saltik. Ich pomoc tutaj jest nieoceniona. Asia i Musa organizując wyprawy na Ararat zapewniają nie tylko doskonałe zabezpieczenie logistyczne wyprawy, najlepszych przewodników ale i przede wszystkim doskonałą atmosferę. W organizacji wypraw bieże udział chyba cała liczna rodzina Musy - jego bracia i rodzice, wujkowie i kuzyni, a wszyscy oni są ludźmi, których nie da się nie lubić :) Jeżeli więc ktoś chciałby wybrać się w przyszłości na Ararat gorąco polecamy ich usługi. (Tekst pochodzi z bloga podróżniczego Oli i Remika, który znajdziecie TUTAJ).
Ola i Remik, 2012

---

Wraz z mężem byliśmy z firmą Ararattrek na wyprawie na górę Ararat w sierpniu 2012. Było świetnie, wszystko fajnie było zorganizowane, zarówno akcja w czasie zdobywania szczytu jak i podczas wolnego czasu przed i po górach. Poznaliśmy fajnych ludzi , wspaniała atmosfera, przewodnicy super, poza tym pyszne jedzenie. Przeżyliśmy piękną przygodę i mamy w planie wyprawę z firmą Musy i Asi do Iranu na Damavand. Polecamy.
Basia i Janek, 2012

---